Fragment pamiętnika -
Ślub Beaty i Kamila – 07.IV.2018 r.


Za oknem wymarzona pogoda na ślub. Ani jednej chmurki na niebie i będzie ciepło. W przeddzień święta Bożego Miłosierdzia wstaję z Marią z Ukrainy przed godziną 9:00. Wkładam czarne spodnie i ładny sweterek, jem coś na śniadanie i pytam ludków czy jutro wezmą mnie na Mszę Świętą. Niestety nikt nie ma czasu. Pogadałam chwilę z Bożenką z Kalisza. Wybiera się do pracy w Niemczech jako opiekunka. Przy radio piszę pamiętnik i czekam na Ilonkę z Darkiem. Dochodzi godz. 11.30.

W drzwiach na dole spotkała się z nimi Beatka Dereń, która wzięła ode mnie ubrania. Zamiast kwiatków mam dla Młodych śliczną książkę pt.: „Nowożeńcy” plus kartkę z życzeniami. Szczęśliwie zeszliśmy po schodach, dziękujemy Beatce za pomoc i pieszo wędrujemy do kościoła św. Michała Archanioła. Odra skrzy się w słońcu, a my pstrykamy zdjęcia przy pięknej limuzynie:

Pod kościołem goście, uśmiechnięty Tomek i Rodzice Panny Młodej. Zdjęłam czapkę, gdyż włosy mi już odrastają po chemioterapii. Nie ma się czego wstydzić, gdyż taką mnie Bóg stworzył. Wchodzimy do środka i czekamy na Młodych. Beatka ma piękną sukienkę, Tomek czyta Słowo Boże - hymn o Miłości:

Zamyśliłam się, a po policzkach spływają mi łzy. Też bym tak chciała, znaleźć się przed Ołtarzem:

Darek i Ilonka pstrykają zdjęcia. Przed kościołem składamy życzenia i rozmawiamy ze znajomymi. Modlą się o mnie w cieniu zieleniejących się już drzew. W drodze do domu jemy dobrą pizzę i robię zakupy w „Biedronce”. Dziękuję Darkowi i Ilonce za piękny dzień. Zmęczona, ale szczęśliwa kładę się do łóżka.

- Kasia -


Wrocław, dn. 07 kwietnia 2018 roku.