Fragment pamiętnika – 16 IX sobota
Wyrok: rak


Koszmarna sobota! Za oknem pochmurno, chłodno. Tomek pisze o godz. 10:30 o zaufaniu Bogu, a Ilonka melduje, że we wtorek nie ma czasu. Szkoda! Mimo chłodu, wkładam lekkie spodnie i bluzkę. Pani Małgosia z MOPSU przyniosła zakupy i ciasto z piekarni od Męża. Dam Beacie dla współlokatorek! Wstawiłam artykuł na FB, doładowałam sobie telefon.

Przed godziną 11:00 przyjechał Jacek z Marcinem i jedziemy na Plac Hirszfelda do Medixu, gdzie pracuje Beata. Brr, zimno! Mam złe przeczucia. I rzeczywiście: mammografia i usg piersi wykazały wznowę raka. Ręce mi opadły i proszę Beatę, aby nic na razie nie mówiła Mamie. Wychodzę na korytarz i chce mi się płakać. W domu dzwonię do Tomka. Zatkało go. Jutro pójdziemy na Mszę św. i kolację. Informuję znajomych, a Renia Jędrusik dała nam obiad. Dziękuję jej. Joasia psycholog zaniemówiła. Na obiad jemy makaron od Reni i piszę pamiętnik przy radio. Pogadałam chwilę przez telefon z Beatą z Arki i ładuję telefon. Po godzinie 17:00 przyszła Asia Bator z kurą z rożna. Rozmawiamy przy kawie i cieście. Dobre, ale słodkie. Asia opowiada o swojej pracy – opowiada mi ciekawe rzeczy - a ja mówię Jej, co mnie czeka. Po wyjściu Asi obdzwoniłam wszystkie koleżanki. Karolina z Wałbrzycha się zmartwiła. Znowu do łóżka poszłam o godzinie 20:00, z modlitwą na ustach i się zapytałam Boga, jakie ma dla mnie na jutro niespodzianki.

- Kasia -


Wrocław, dn. 16 września 2017 roku.