Fragment Pamiętnika – 28 IX 2017 r. –
Biopsja w „ONKOMEDZIE”


Wrzesień dobiega końca. Za oknem piękna słoneczna pogoda. Mam pobudkę po godzinie 8:00, bo Pani Małgosia ma dzieci w szkole. Po k±pieli spałam jak kamień. Włosy ładne, puszyste… Nie mogę co¶ poczty odebrać. Znowu nie zrobili nam zakupów i jem chleb z serem i wędlin±. Dzwonię do naszej Beaty. Przyjad± po mnie o 17:30. Pogadałam z drug± Beat±, która mi kupi chleb i będzie o 13:00. Piszę swoje „Podsumowanie roku” na kartce, a Mama poprasowała. Beata przyszła z chlebem i workami do odkurzacza. Na obiad jemy ryż od Beaty i kotlet. Dobre. Dzwonię do Joli ze ¦widnicy, a ona roztoczyła przede mn± obraz Nieba. A, daj mi spokój!

Beata, Jacek i Marcin byli u mnie o godzinie 17:30. Ładujemy się do auta i jedziemy do przychodni „Onkomed” przy ulicy Ko¶ciuszki. Ładnie tu. Już widzę Doktora Marka Rzońcę. U¶miechn±ł się do mnie. Beata pokazała mi zdjęcie małej Julki, Jej wnuczki. Wchodzimy do gabinetu. Doktor z ładnymi oczyma na usg zobaczył, gdzie wbić igłę. Jak j± zobaczyłam, to mi się odechciało. Znieczulił mnie i pobrał delikatnie wycinek. Na wynik będę czekała tydzień. Boli mnie rana. Mam opatrunek do jutra wieczora. W domu byłam o godzinie 19:00. Powiadomiłam znajomych i pogadałam z Księdzem Grzegorzem.

Po godzinie 20:00 przyszły Beata z Jadzi±, a ja płaczę, bo nie wiem, co mnie czeka. O, jak dobrze być w łóżku. Chwilę pogadałam z Tomkiem, który dodał mi otuchy. W niedzielę zabierze mnie do siebie na grupę, bo Rodzice wyjechali nad morze. Zasnęłam kamiennym snem.

- Kasia -


Wrocław, dn. 28 wrze¶nia 2017 roku