Fragment pamiętnika - 29. 04. 2017 roku - sobota - cmentarz, pizza, "ARKA"


.

Od rana piękne słoneczko - będzie ciepło. Przed przyjściem Beaty o godz. 9.00 dostałam smsa od Tadeusza z Chrząstawy Wielkiej, że jutro o 14.00 wezmą mnie na pizzę. Fajnie.

Na razie składam Beacie życzenia, bo dzisiaj skończyła 37 lat. W "ARCE" jest Msza św. z tej okazji . Warto by pojechać. Coś jem, a Ona zrobiła Mamie zakupy i czekamy na Tomka Jarka. Wczoraj napisał, że weźmie mnie na spacer. Dojechał o godz. 11.00. Jutro jedzie do Zakopanego ze znajomymi na majówkę. Super ma. Szybko schodzimy. Świeci słonko, ale jest chłodno. Beatka poszła sprzątać, a myśmy pojechali na cmentarz grabiszyński, bo dawno nie byłam na grobie Taty. Podjechał akurat tramwaj bez schodów i za chwilę jesteśmy na miejscu. W kioskach pełno kwiatów w różnych kolorach. Aż oko boli. Nie bardzo wiem co kupić, bo nie wiadomo co jest na grobie ? Biorę sztuczną wiązankę i znicz. O, spotkałam Mamę Jędrka. Przyjechała na czyjś pogrzeb.

Na grobie Taty smutno i pusto. Plastikowy, pęknięty flakon ledwo stoi. Wyrzucamy stare znicze, przecieramy płytę, robię zdjęcie

i cichutko się modlę. Dzwonię z raportem do Mamy. Robi się ciepło w słoneczku. Wracając kupiliśmy kwiatek urodzinowy dla Beaty - pachnąca lilię. Z przystanku kontaktujemy się z Nią i prosimy aby doszła do pizzerni przy ul. Grabiszyńskiej. Dawno tam nie byłam. Jemy z Tomkiem taką za 13 zł. Dobra tylko duża. Do tego mój ulubiony antybakteryjny sos czosnkowy.

Pycha. Pytam Mamę czy coś jadła? Za chwilę dołączyła do nas Beatka. Dajemy Jej kwiatek. Zamówiła sobie pizzę, ale zapomniała z domu portfela. Śmiejemy się, że kiedyś zgubi głowę. Oki - zapłacone. Dziękujemy Tomkowi życząc Mu wspaniałego weekendu, a my jedziemy do Wspólnoty "ARKA" przy ul. Jutrosińskiej. Deszcz nas pokropił. Na miejscu jesteśmy o godz. 16.30. Korzystam z łazienki, poprawiam włosy i przed Mszą św. wyspowiadałam się u Ojca Ezechiela. Cała eucharystia ż okazji urodzin Beaty i Pawła z drugiego domu wprowadziła mnie w inny świat. Miło, że zrobili Jej niespodziankę. Dobra z Niej dziewczyna i dużo już w życiu przeszła. Potem był poczęstunek oraz prezenty. Tańczymy i bawimy się przy głośnej muzyce,

a ja chwilę rozmawiam z Ojcem Ezechielem, gdyż dawno żeśmy się nie widzieli. Jako kapelan szpitalny jest zapracowany. Zawsze uśmiechnięty, pogodny, potrafi podbudować człowieka dobrym słowem.

Niestety czas ucieka i robi się ciemno. Mama już się niepokoi. W domu jestem po godzinie 21.00. Dzięki Ci Boże za ten dzień. Oby takich było więcej w moim życiu.

- Kasia -


Wrocław, dn. 29 kwietnia 2017 roku.