Fragment pamiętnika - 14. 05. 2017 roku
- niedziela -


.

Rano wysiadł mi żołądek. Nie wiem co mi jest ? Po godzinie 7.00 proszę opiekunkę z "MOPSU" Edytę aby przyjechała wcześniej. Ładuję telefon i za godzinę już jestem umyta i ubrana w krótkie spodnie, bo ma być gorąco. Na niebie ani jednej chmurki. Do godz. 9.00 piszę przy radio pamiętnik i słucham Mszy św. z Warszawy. Czekam na Wojtka i Ewę. Edyta ma pomóc zejść. Przyszła pierwsza przed godz. 10.00 i schodzimy. Ale ciepło i pięknie. Dziękuję Jej za pomoc i witam się z Ewą oraz z Emilką, która wskakuje mi na kolana. I tak oto zdążyliśmy na Mszę św. u Dominikanów. W kościele chłodno, dzieci poszły na szkółkę, a my słuchamy Słowa Bożego i przystępujemy do komunii św.

Po naprawieniu okularów w Galerii Dominikańskiej idziemy na obiad do baru "Hubertus" przy ul. Oławskiej. Jem ciepły rosół i pierogi z mięsem. Korzystam z WC i idziemy na Wyspę Słodową. A tam ludzi! Emilka jest w swoim żywiole. Baraszkuje wśród huśtawek i zjeżdżalni,

a ja się opalam. Wojtek robi fotki. Wracamy przez pl. Bema i Ostrów Tumski rozświetlony słońcem. Jestem już zmęczona i Emilka też Słoneczko nas przypaliło. Cos się pomyliło Zimnym Ogrodnikom. Na Ostrowie Tumskim jemy dobre lody, które ja funduję. Niestety mój żołądek miał inne zdanie i zaczął boleć. Wracamy już sami nadbrzeżem Odry, po której płyną statki,

bo Ewa poszła do dentysty. Emilka mnie pcha po kocich łbach. Ma siłę jak na swój wiek. Po drodze spotkaliśmy Martę z Rodziną. O godz. 17.15 witam Mamę i wysyłam smsa do Agnieszki Owczarek, która kupiła w aptece kolejne lekarstwo na dolegliwości żołądkowe, gdyż węgiel nie pomógł i położyła mnie do łóżka.

Mimo tych dolegliwości fajny to był dzień. Dzięki Ewo i Wojtku. Jak dobrze mieć przyjaciół.

- Kasia -


Wrocław, dn. 14 maja 2017 roku.